Ifi Ude i Fismoll… dwie skrajności.

wpis w: Blog | 0

Lubię chodzić na wszelkiej maści koncerty, człowiek czuję się wtedy taki… w sumie nie wiem jak się czuje… po prostu jest na koncercie i stara się delektować nutami wypływającymi z dużych czarnych i do tego głośnych pudeł.

Po wczorajszym koncercie mam wrażenie, że takie sytuacje wcale nie są przypadkowe. Już piszę o co chodzi. Po południu dostałem wiadomość czy zastąpię Łukasza na koncercie, czasami tak bywa, że i zdrowemu się zachoruje. W sumie „łaj not”. Dostałem więc informację na co w ogóle szanowny ma w sobotę o godzinie 20:00 iść. Ifi Ude i Fismoll, tu poczytał tu posłuchał, i wydawać by się zdało że może być całkiem ciekawie. Ale to co spotkało moją skromną osobę oraz rzesze wiernych koncertowiczów przeszło najśmielsze oczekiwania. Ifi Ude, która miała przyjemność grać na początku zestawu koncertowego była niczym 1g w płucach spokojnego młodzieńca. Po, już nie pamiętam której, piosence zatarła wszelkie granice artysta-słuchacz, poderwała wszystkich z miejsca do tego stopnia, że schodząc ze sceny ludzie płakali, tracili głosy i robili jeszcze wiele innych dziwacznych rzeczy aby Ifi jeszcze choć na jeden utwór wróciła do nich. Żeby nie było, też chętnie bym ją usłyszał jeszcze raz, dlatego też… klaskałem… zachęcając ją do bisu (może mało ambitne, ale będąc w pracy, i do tego obanderolowany z każdej strony raczej nie wypadało mi drzeć papy).

Robi się za dużo tekstu, tak też dwa słowa o Fismoll… w sumie ciężko opisać jego koncert, bo głównie moją uwagę przykuwała płeć piękna, która podczas występu Fismoll’a leżała na scenie, przytulała się do siebie i płakała, ale czemu płakała nie wiem, nie pytajcie. Jednym słowem Melancholyja…

 

Zapraszam do obejrzenia galerii z wczorajszych koncertów.

Reszta zdjęć na http://galeria.trojmiasto.pl/Ifi-Ude-Fismoll,2,382177.html

 

Maciej Warowny

Zostaw Komentarz